Osierocony Nowogródek

Śmierć pani Barbary Mickiewiczowej ostatecznie osierociła dworek w Nowogródku. Ojciec poety, Mikołaj, adwokat powiatowy i uczestnik powstania kościuszkowskiego, od kilku lat spoczywał już na cmentarzu obok farnego kościoła. Po odejściu matki bracia - Adam, Aleksander i Jerzy - zdecydowali, że w gnieździe rodzinnym pozostanie najstarszy z rodzeństwa - Franciszek. Spadkobierca był kaleką. Czuł, jak ogromnieje mu z każdym rokiem garb na plecach. Był jednak dobrym gospodarzem i gorącym patriotą. Mimo swej ułomności wziął udział w powstaniu listopadowym. Otrzymał postrzał w lewą rękę. Na jego piersi zawisł potem, srebrny krzyż. Po upadku zrywu nie wrócił jednak na Litwę. Osiedlił się w Wielkopolsce. Za udział właściciela w powstaniu dom Mickiewiczów uległ konfiskacie. Wystawiono go na licytację. Dworek stał się własnością, adwokata Juliana Bijołka. Spłonął latem 1881 roku. Odbudowano go u schyłku ubiegłego stulecia. W latach międzywojennych urządzono w nim muzeum. Zamierzano gromadzić tu wszystkie wydania dzieł wieszcza oraz współczesnych mu pisarzy wileńskich. Te plany przekreśliła jednak wojna. W roku 1955, w stulecie śmierci poety, dom nowogródzki stał się znów miejscem gromadzenia pamiątek po sławnym synu tej ziemi. Kiedy wrócił z pogrzebu matki, lasy na wzgórzach po drugiej stronie Niemna gubiły już liście. Zimny, październikowy wiatr marszczył kałuże rozlane na kowieńskim rynku. Nocami dzwonił o szyby deszcz. Spływające po szkle krople podobne były do łez. Patrzył na ich zbierające strugi i czuł ucisk w gardle. Wiedział, że nie ma już powrotu do lat sielskich, anielskich. Nie podniósł się jeszcze z przygnębienia po stracie rodzicielki, kiedy porażony został inną paraliżująca zmysły wieścią: Maryla została cudzą żoną.